czwartek, 11 czerwca 2020

Teorie spiskowe związane ze śmiercią księżnej Diany

Śmierć księżnej Diany
Fot. Bobak Ha'Eri (CC BY 2.5)

Ostatnio rozmawialiśmy na temat tego, co wydarzyło się 30 i 31 sierpnia 1997 roku w Paryżu. Przebieg zdarzeń i wyniki śledztwa to jednak nie wszystko. Jak w każdej tego typu sprawie, tak i w tej pojawiło się mnóstwo teorii spiskowych. Ich największym orędownikiem okazał się ojciec Dodiego, Mohamed Al-Fayed, który od lutego 1998 roku twierdzi, że śmierć jego syna i Diany była efektem spisku. Jakiego? Opcji jest wiele.  

Henri Paul popełnił samobójstwo 


Jedną z mniej popularnych, bo i najnudniejszych teorii tego typu, jest ta mówiąca o Henrim Paulu jako samobójcy. Zastępca szefa ochrony hotelu Ritz rzeczywiście leczył się z depresji, a w jego krwi odkryto ślady m.in. prozacu, o czym mogliście poczytać tydzień temu. Czy postanowił zakończyć swoje życie? Nie ma na to żadnych dowodów. 

Henri Paul pracował dla MI6


Inną, o wiele bardziej popularną wersją wydarzeń jest ta, według której Henri Paul współpracował z brytyjskimi lub francuskimi służbami specjalnymi, życzeniem których miało być pozbawienie życia Diany. Przy tej opcji obstawał i nadal obstaje ojciec Dodiego, Mohamed Al-Fayed.  

Embed from Getty Images

Po wypadku w kieszeniach Paula znaleziono sporo gotówki, a niedługo po tym odkryto też, że resztę swoich pieniędzy trzymał na 15 różnych kontach. Co więcej, chodziło o kwoty, które nijak miały się do jego zarobków. Podnoszono też fakt, że osoba, która miała ponad 1,7 promila alkoholu we krwi, nie mogła zachowywać się zupełnie normalnie, a na to wskazywały zapisy z kamer monitoringu oraz zeznania m.in. obu ochroniarzy Dodiego. 

Raport z przeprowadzonego śledztwa wykluczył jednak, że Paul miał jakikolwiek związek z MI6. Jeśli zaś utrzymywał kontakty ze służbami francuskimi, miały one charakter sporadyczny. Nie zostały zupełnie wykluczone, ale wiele osób zwraca uwagę na fakt, że Paul pracował w ekskluzywnym hotelu na wysokim stanowisku związanym z ochroną, co samo w sobie było powodem, dla którego mógł mieć kontakty tego rodzaju. VIP-y często podróżują z ochroną, a ochrona jest uzbrojona. Już samo ustalenie zasad, na jakich takie osoby mogły wnosić broń do hotelu, było sensownym powodem do kontaktu ze służbami specjalnymi, które we Francji odpowiadają m.in. za kwestie związane z terroryzmem.

Do zarzutów dotyczących stanu Paula w momencie wypadku odniosło się przynajmniej kilku lekarzy, którzy stwierdzili, że ludzie mają różną tolerancję dla alkoholu i że istnieje możliwość, aby zachowywać się względnie normalnie z podobnym do Paula wynikiem badania krwi. Myślę, że tego akurat nikomu z nas nie trzeba tłumaczyć. Mimo to w związku z podejrzeniami, że analizowana wcześniej krew wcale nie należała do kierowcy Mercedesa S280, 9 grudnia 2009 roku raz jeszcze ją zbadano i z całą pewnością potwierdzono, że wynik poprzednich badań był prawidłowy. Te wnioski zostały odrzucone zarówno przez rodzinę Al-Fayedów, jak i przez rodziców Paula, chociaż z innych powodów.

Embed from Getty Images

Jeśli natomiast chodzi o sprawę pieniędzy, to uznano, że Paul, jako osoba zajmująca wysokie stanowisko w hotelu, często dostawał duże napiwki. To popularna w takich miejscach forma uznania i podziękowania. W Ritzu zatrzymywali się wyłącznie zamożni ludzie, którzy często powierzali Paulowi załatwienie różnych spraw. Te podejrzenia potwierdziła rodzina i znajomi Paula. Co więcej, Paul wynajmował dom, z którego miał dodatkowy dochód. Był kawalerem i nie prowadził wystawnego trybu życia, a trzymanie pieniędzy na kilku czy nawet kilkunastu subkontach było wtedy popularne wśród Francuzów. 

Stoi za tym rodzina królewska 


Współpraca Paula z jakimikolwiek służbami specjalnymi w celu pozbawienia życia Diany wydaje się mało prawdopodobna, ale spróbujmy jeszcze wyjaśnić sobie, dlaczego MI6 miałoby chcieć zabić Dianę. Mohamed Al-Fayed utrzymuje, że stało się to na zlecenie rodziny królewskiej, która nie życzyła sobie, aby ojczymem przyszłego króla Wielkiej Brytanii został muzułmanin. Całą akcję miał zlecić książę Edynburga. 

Embed from Getty Images

W 2003 roku były kamerdyner księżnej, Paul Burrell, ujawnił notatkę, którą miała napisać Diana. Wynikało z niej, że ktoś planuje jej wypadek poprzez np. uszkodzenie hamulca w samochodzie. Chodziło podobno o to, aby książę Karol mógł się powtórnie ożenić. 

Brzmi szokująco? Oczywiście. Nieprawdopodobnie? A jakże. Nie ma wątpliwości, że Diana była osobą szalenie niewygodną dla rodziny królewskiej, ale czy wyobrażacie sobie, co by się stało, gdyby coś takiego wyszło na jaw? To byłby koniec monarchii w Wielkiej Brytanii. Zresztą, już sama reakcja rodziny królewskiej na śmierć Diany, tak nieskładna i niedelikatna, jest moim zdaniem niezłym argumentem za tym, że o całej tej sprawie nic nie wiedzieli. 

Embed from Getty Images

Co więcej, Diana nie była jedyną przeszkodą na drodze do ślubu kościelnego Karola i Camilli. Przypomnijmy, że od śmierci księżnej minęło ponad 20 lat, a oni nadal takiego ślubu nie mają. Dlaczego? Otóż Andrew Parker-Bowles, były mąż Camilli,  ciągle żyje i z tego co mi wiadomo, nigdy nie podejrzewał, że ktoś czyha na jego życie. Zresztą, drugi ślub Karola naprawdę nie był największym problemem, jaki rodzina królewska miała w tamtym czasie z Dianą. 

Diana była w ciąży


Czy w takim razie zastanawialiście się nad tym, skąd u Mohameda Al-Fayeda tak silne przekonanie, że Diana zginęła, bo rodzina królewska nie chciała, aby ojczymem Williama został Dodi? W końcu para znała się zaledwie od sześciu tygodni. Trudno po tak krótkim czasie zdecydować się na ślub, prawda? 

Otóż Mohamed Al-Fayed twierdził, że Diana w momencie wypadku była w ciąży i w związku z tym para 1 września planowała ogłosić swoje zaręczyny. Tu znowu wracamy do 30 sierpnia, kiedy, jak pewnie pamiętacie, Dodi wrócił do hotelu z katalogiem od jubilera. Sprzedawcy raz twierdzili, że pierścionek sprzedali, innym razem, że nie, a jeszcze kolejnym, że chodziło o zmianę jego rozmiaru. Ostatecznie uznano, że w całą sprawę wmieszał się Al-Fayed, który rzeczywiście kupił pierścionek, ale stało się to kilka dni po wypadku. Wybrał go pracownik Ritza. 

Embed from Getty Images

Ostatecznie w raporcie z operacji Paget (czyli brytyjskiego śledztwa) stwierdzono, że ogłoszenie zaręczyn przez najsłynniejszą kobietę świata, wymagałoby pewnych przygotowań. Byłoby to bowiem wydarzenie na skalę światową. Na nic takiego nie znaleziono żadnych dowodów.

Wiele kontrowersji wzbudził jednak fakt, że Dianę bardzo szybko po śmierci zabalsamowano. W teorii powinno się zaczekać do orzeczenia, że sekcja zwłok nie będzie konieczna. W przypadku Diany nie dopełniono tej formalności. Tłumaczono potem, że 31 sierpnia był bardzo gorącym dniem, a ciało Diany leżało w pustym pomieszczeniu szpitalnym. Kostnica znajdowała się po drugiej stronie budynku i w pewnym oddaleniu, dlatego nie było mowy o tym, aby je tam przenieść. Do schłodzenia pokoju użyto suchego lodu i klimatyzacji, ale na niewiele się to zdało. Jeszcze tego samego dnia ciało miało być oglądane przez księcia Karola, siostry Diany i prezydenta Francji, a pokazywanie im go w takim stanie uznano za niedopuszczalne. Komisarz policji Martine Monteil wydała więc pozwolenie na jego zabalsamowanie.  

Embed from Getty Images

W celu wykluczenia ciąży zbadano krew przedtransfuzyjną, znalezioną w samochodzie na miejscu, na którym siedziała Diana. Wyniki wykluczyły ciążę księżnej. Ponadto jej przyjaciele potwierdzili, że stosowała antykoncepcję, a Trevor Rees-Jones zaprzeczył w swoich zeznaniach, że Dodi miał w planach oświadczyny. 


Samochód nie nadawał się do jazdy 


Sporo zastrzeżeń wzbudził też stan Mercedesa S280, którym feralnej nocy podróżowali Diana i Dodi. Dziennikarze odkryli, że było to auto powypadkowe, za złomowanie którego właściciel dostał swego czasu pieniądze od ubezpieczyciela. Z niewyjaśnionych przyczyn postanowił jednak samochód naprawić, a potem sprzedał go firmie Etoile Limousines, która współpracowała z Ritzem, wypożyczając mu swoje auta. 

Co więcej, samochód ten miał przez dłuższy czas stać nieużywany w podziemiach Ritza. Czy tak rzeczywiście było? Szczerze wątpię. Po co Ritz miałby garażować auto, którego nie był właścicielem? Wydaje mi się to zupełnie pozbawione sensu. 

Embed from Getty Images

Jeszcze większym zainteresowaniem cieszy się sprawa pasów. Wielu znajomych Diany, w tym również jej siostra, Sarah McCorquodale, przyznało, że księżna Walii miała małą obsesję na punkcie ich zapinania. Wiele zdjęć rzeczywiście to potwierdza. 

Embed from Getty Images 
  Embed from Getty Images

Śledztwo w 1998 roku wykazało, że wszystkie mechanizmy związane z pasami były w samochodzie sprawne, ale, co ciekawe, w 2005 roku Transport Research Laboratory przeprowadziło swoje badania i poinformowało, że rzeczywiście, wszystkie mechanizmy były sprawne... poza prawym tylnym, czyli tym znajdującym się w miejscu, na którym siedziała Diana. Poinformowano jednocześnie, że jego uszkodzenie prawdopodobnie było to efektem wypadku. 

Szpitalny spisek


26 minut po północy po raz pierwszy połączono się ze służbami ratunkowymi w sprawie wypadku w tunelu Alma, ale Diana została przyjęta do szpitala dopiero o 2:06. To budzi wiele pytań i wątpliwości.

O godzinie 0:30 na miejsce wypadku dotarła policja, dwie minuty później pojawiła się straż pożarna, a kolejne 8 minut po niej pogotowie ratunkowe. Wyciąganie Diany z samochodu trwało do 1:00. Wtedy też stwierdzono zatrzymanie akcji serca. W związku z tym dopiero o 1:18 znalazła się w karetce, a ta mogła ruszyć o 1:41. Na wyraźne życzenie lekarza jechała wolno, ale to nie pomogło i konieczny był postój na Gare d'Austerlitz w celu przywrócenia Dianie funkcji życiowych. Do szpitala dotarła więc o 2:06. 

  Embed from Getty Images

Lekarz dyżurujący w porozumieniu z lekarzem, który był na miejscu, zdecydował o przewiezieniu Diany (i Trevora, gwoli ścisłości) do szpitala Pitie-Salpetriere, który był lepiej przygotowany do przyjęcia pacjentów z tak poważnymi urazami, niż szpital znajdujący się bliżej tunelu Alma. 

Najsłynniejszy na świecie biały fiat uno 


Podejrzewam, że jeśli słyszeliście kiedyś o którejś z teorii spiskowych dotyczących śmierci Diany, to właśnie o tej. Powiedziano i napisano o niej wszystko, co było do powiedzenia i napisania. 

Ten temat poruszyliśmy delikatnie tydzień temu, ale mimo braku stuprocentowej pewności, że do jakiegoś zderzenia w tunelu doszło, śledczy (zarówno francuscy jak i brytyjscy) skłonili się ku temu, że coś takiego rzeczywiście miało miejsce. Jeśli ktoś chciałby zobaczyć, jak miało to wyglądać, odsyłam do poprzedniego wpisu. My natomiast skupmy się na szczegółach.

Francuska policja w ciągu roku od wypadku sprawdziła ponad 4000 takich samochodów, ale nie znalazła właściciela tego, który nocą 31 sierpnia 1997 roku przejeżdżał tunelem Alma. Faktem jest, że żadna z kamer zainstalowanych w pobliżu tunelu nie zarejestrowała tej kolizji. Dzisiaj wydaje się to wręcz nieprawdopodobne, ale wtedy miasto miało mało swoich własnych kamer. Były one powszechnie używane przez właścicieli sklepów, ale służyły głównie poprawie bezpieczeństwa, więc były zwrócone w kierunku drzwi lokali. 

Nad wjazdem do tunelu znajdowała się co prawda jedna kamera należąca do Paris Urban Traffic Unit, ale od około godziny 23 pracowała wyłącznie w czasie rzeczywistym. Policja mogła oglądać to, co dzieje się na ulicach, ale nie było to nagrywane. Znalazło się natomiast kilku naocznych świadków, którzy zeznali, że widzieli białego fiata uno wyjeżdżającego z tunelu. 

Media i Mohamed Al-Fayed długo podejrzewały, że samochód należał do jednego z francuskich fotoreporterów, Jamesa Andansona, który wcześniej był w grupie paparazzi, fotografujących Dianę podczas wakacji z dziećmi. Był on autorem m.in. zdjęcia posiadłości rodziny Al-Fayedów z tego wpisu. Według Al-Fayeda on też mógł być agentem MI6. 

Jedno ze zdjęć zrobionych Dianie i Williamowi przez Andansona tamtego lata: 

  Embed from Getty Images

Próbom wyciszenia tej teorii spiskowej nie pomógł fakt, że Andanson tuż po wypadku zwierzał się znajomym, że był w niego zamieszany, a w maju 2000 roku popełnił samobójstwo. Jego ciało znaleziono w spalonym samochodzie marki BMW. Szybko uznano, że mogło być to efektem wyrzutów sumienia lub działania służb specjalnych w celu zamknięcia mu ust.

Śledztwo wykazało jednak, że w momencie wypadku biały fiat uno Andansona był niesprawny i od kilku lat stał na terenie jego domu, oddalonego o ponad 280 kilometrów od Paryża. Nie mógł więc brać w nim udziału. Alibi na 30 i 31 sierpnia miał też sam Andanson. Jego żona zeznała, że przez cały ten weekend był w domu. Tę wersję wydarzeń potwierdzili sąsiedzi pary. W październiku 1997 roku Andanson sprzedał samochód i zrobił to całkowicie otwarcie. Wcześniej jednak został on poddany badaniom, które wykluczyły jego udział w słynnej kolizji.

Co do samej śmierci Andansona, to wielu jego znajomych zeznało, że często mówił o planach odebrania sobie życia. Miał podobno problemy natury osobistej.

Znaleziono go siedzącego na fotelu kierowcy. Co ciekawe, w jego głowie znajdował się otwór, ale szybko stwierdzono, że był on efektem działania ognia. Al-Fayed w to nie uwierzył. Uznał, że nikt nie zadałby sobie tak bolesnej śmierci. Sekcja zwłok wykazała bowiem, że Andanson nie zginął od płomieni, tylko w wyniku zatrucia tlenkiem węgla.

  Embed from Getty Images

Najbardziej prawdopodobnym kandydatem na kierowcę białego fiata uno okazał się ostatecznie Le Van Thanh, który w 1997 roku miał 22 lata i pracował na nocnej zmianie jako ochroniarz. W 2006 roku jego ojciec (swoją drogą, kolejny po panu Markle rodzic roku) wyznał, że Le Van jeszcze tej samej nocy, której doszło do wypadku Diany, przemalował swój samochód na czerwono przy pomocy brata, który był mechanikiem. Thanh został przesłuchany przez policję jeszcze w latach 90., ale zeznał wtedy, że w momencie wypadku był w pracy. Później jednak okazało się, że w czasie, w którym doszło do kolizji, miał przerwę, którą lubił spędzać w domu. Badania samochodu nie wykluczyły jego udziału w sprawie. Pewności co do tego jednak nie było.

Angielscy śledczy uznali ostatecznie, że osoba, która prowadziła ten samochód widmo, po prostu przestraszyła się i uciekła, a potem bała się ujawnić, bo francuska policja poinformowała publicznie, że ukaże ją za ucieczkę z miejsca wypadku i nieudzielenie pomocy poszkodowanym. Ucieczka z miejsca wypadku, nawet przez siebie niezawinionego, jest oczywiście karana. 

Tajemniczy błysk

Pojawiły się też doniesienia o jasnym błysku światła, który miał oślepić kierowcę i w efekcie doprowadzić do wypadku. Aż trzech świadków katastrofy zeznało, że go widziało. Jednym z nich był Francois Levistre, którego samochód w momencie wypadku znajdował się przed Mercedesem. Stwierdził on, że przy wyjeździe z tunelu wyraźnie błysnęło światło. Zaprzeczyła temu jego żona, która siedziała na siedzeniu obok. Policja uznała go za niewiarygodnego świadka, bo w 1989 roku został skazany za nieuczciwość. Za to podobne zeznanie do niego złożył też amerykański turysta, Brian Anderson.   

  Embed from Getty Images

Głosy, jak widzicie, były sprzeczne, ale ostatecznie uznano, że Henri Paul zaczął walkę o opanowanie samochodu dużo wcześniej niż w miejscu, gdzie miał pojawić się ów błysk. Co więcej, światło stroboskopowe o jakim była mowa, z pewnością oślepiłoby również innych ludzi, w tym kierowcę białego fiata uno oraz paparazzi. Byłoby widoczne na bardzo szerokim obszarze. 

Wrogowie Mohameda Al-Fayeda 


Na koniec mam dla was całkowity zwrot akcji. Są osoby, które wierzą, że celem do zlikwidowania nie była Diana, a... Dodi. Jego zamordowanie miało być zemstą licznych wrogów Mohameda Al-Fayeda, który, jak ponoć duża część egipskich miliarderów, ma jakieś powiązania z mafią i wojskiem. 

Embed from Getty Images

Co wy na to? I na pozostałe teorie? A może słyszeliście o jeszcze innych? Dajcie znać. 

To już ostatni wpis z krótkiej serii poświęconej śmierci Diany. Przyznam, że jej przygotowanie zajęło mi mnóstwo czasu, dlatego dziękuję za wszystkie wasze komentarze, uwagi i miłe słowa. 

9 komentarzy:

  1. Z tymi teoriami to czyste szaleństwo. Tyle ich narosło przez lata, że trudno już oddzielić prawdę od zmyślenia, przypuszczenia. Nie wydaje mi się, żeby kiedykolwiek dało się wyjaśnić ten wypadek do końca. Pojawia się wiele nieścisłości i niepokojących wydarzeń, ale raczej nie wierzę w jakiś zaplanowany zamach. Diana ujawniła już wszystkie brudy z życia swojego i rodziny królewskiej. Brutalnie mówiąc, taki zamach byłby spóźniony i zupełnie bezsensowny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że pewne rzeczy rzeczywiście na zawsze pozostaną tajemnicą.

      Usuń
  2. Anonimowy6/11/2020

    Śmierć Diany to dla rodziny królewskiej jeden z największych problemów, z którymi musiała się zmierzyć. Skutki tamtego wypadku są dalekosiężne i chyba wszyscy woleliby żeby tamta noc się nie wydarzyła. Mimo iż- jak w powieści kryminalnej- każdy miałby motyw, to ostatecznie nikomu nie było to na rękę bo monarchia mocno zachwiała się w posadach po śmierci " królowej ludzkich serc". Dziś mało kto to pamięta, ale królowa i spółka długo musiała pracować na ponowne zaskarbienie szacunku poddanych po tamtych wydarzeniach. Dlatego nie wierzę w tę teorię o udziale monarchii w spisku na życie Diany. Co do prawdy - zapewne jest ona ukryta gdzieś w gąszczu półprawd i domysłów, ale raczej już jej nie poznamy - minęło ponad 20 lat i coraz mniej osób chce o tym pamiętać. Śmierć Diany była jakby ukoronowaniem jej życia- krótkiego, fascynującego ale i bardzo nieszczęśliwego. Zginęła tak jak żyła- na oczach całego świata.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, mam identyczną opinię na ten temat. Po wypadku i śmieci Diany Windsorowie jeszcze długo odrabiali straty wizerunkowe, Książę Karol mimo iż jako jedyny z firmy zachował się w porządku miał bardzo złe notowania, Kamila została trochę "ukryta" na dłuższy czas. Generalnie śmierć Diany była im nie na rękę, no i przecież byli jeszcze Harry i William, jeszcze dzieci, chyba żadna babcia/dziadek czy ojciec nie zlecał by zabójstwa ich matki

      Usuń
    2. I ja tak myślę.

      Usuń
  3. Seria ciekawie napisana (zresztą jak wszystko na tym blogu), teorie spiskowe to standard przy takich wydarzeniach, choć muszę powiedzieć, że mnie nic nie zdziwi, wszystko jest dla mnie możliwe, różne sytuacje, wypadki się zdarzają, ale ja uważam, że wpływowi ludzie i różne organizacje lubią tuszować niewygodne sprawy, wiele rzeczy jest ukrywanych przed opinią publiczną a prawda to niestety rzadkość od dawna, co do samej śmierci Diany - mam nadzieję, że te śledztwa były rzetelne, jest tam kilka dziwnych sytuacji ze świadkami i tym gościem, co spłonął w aucie, no ale cóż, nie jestem detektywem, szkoda tylko kobiety i synów, tragedia była i dziwne okoliczności a to dla fanów i wielbicieli motor wyobraźni, co tam naprawdę się wydarzyło chyba zostanie już tajemnicą

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) i rzeczywiście, na pewno wszystkiego nie wiemy i raczej się nie dowiemy, a szczegóły tamtej nocy pozostaną tajemnicą.

      Usuń
  4. Anonimowy6/11/2020

    Samobójstwo Henri'ego Paula - czy człowiek planujący samobójstwo na chwilę przed wypadkiem byłby cały rozbawiony i droczyłby się z fotografami? Poza tym Henri Paul nie planował jechać w tej chwili samochodem, został o to poproszony.

    Rzekoma praca Paula dla MI6 - niektórzy zapominają, że spowodowanie takiego wypadku wcale nie "gwarantowało" śmierci pasażerów. A jeżeli nawet, to Paul walnąłby w filar/ścianę/drzewo od strony ochroniarza i Diany, nie swojej.

    Zbyt duża gotówka w kieszeniach Paula - jeśli piłkarze potrafią dać przypadkowemu kelnerowi napiwek w wysokości kilkudziesięciu tysięcy euro, to ile miał dostawać ważny pracownik luksusowego hotelu od miliarderów? 5 zł? ;)

    Obawa royalsów o małżeństwo Diany i Dodiego - od wakacyjnych buziaków do małżeństwa długa droga. Tym bardziej w przypadku świeżej rozwódki i faceta zaręczonego z inną kobietą.

    Rzekomy udział rodziny królewskiej - dlaczego wg Fayeda ("al" podobno sam sobie dodał) to Filip miał to zlecić, a nie Elżbieta czy Karol? Nie lubi go personalnie? :) Btw zwróciłaś autorko uwagę na ogromnie ważny apsekt - zachowanie royalsów. To, że wtedy zachowywali się jak dzieci we mgle, dowodzi, że to ich naprawdę zaskoczyło (i omal nie pogrążyło).

    Paul Burrell i notatka Diany - Diana pisała też, że Camilla to tylko przykrywka i Karol kocha nianię ich synów. Jak dla mnie to trochę jak u Nostradamusa: wiele przypadkowych wiadomości bez konkretów, więc każdą można gdzieś dopasować.

    Ciąża Diany - to dla mnie najgłupsza plotka. Nikt nic nie wiedział o żadnej ciąży, przyjaciółki księżnej potwierdzały, że Diana skarżyła się na bóle przed miesiączką, ale Al-Fayedowi i tak wielu uwierzyło, bo... pokazał zdjęcie, na którym nachylonej Dianie wystaje lekko brzuszek xD Drogie panie, która z nas może pochwalić się idealnie płaskim brzuchem, niewidocznym nawet w opiętym stroju kąpielowym? Nawet nastolatkom wystaje brzuszek, a co dopiero 36-letniej kobiecie po 2 porodach. Już nie wspomnę o tym, że często nawet zwykły obiad potrafi zapewnić "4. miesiąc ciąży".

    Niezapięte pasy - inna jest sytuacja, gdy na spokojnie wsiada się po oficjalnej wizycie do samochodu i jedzie do domu, a inna gdy w środku nocy dosłownie wpada do mercedesa, żeby uciec przed paparazzi. Tutaj paradoksalnie pasy trochę by Dianie przeszkadzały w odwracaniu się od aparatów, a odpinanie pasów po przyjechaniu na miejsce przedłużyłoby wyjście z samochodu i naraziło na kolejne zdjęcia. Diana mogła zresztą w tym całym ferworze nawet nie zdążyć ich zapiąć, w końcu to wszystko trwało praktycznie kilka chwil (choć chyba podawali, że ochroniarz miał zapięte pasy - ale nie jestem pewna).

    Zbyt długa droga do szpitala - podobno to standardowa procedura. We Francji ze względu na świetne wyposażenie ratownicy wolą jechać powoli i na bieżąco ratować pacjenta jeszcze w karetce, a np. w USA karetka pędzi jak oszalała, by dopiero w szpitalu udzielono pełnej pomocy pacjentowi (co często widać nawet w serialach).

    Biały Fiat Uno - wg mnie jedyna teoria, która ma jakiekolwiek podstawy. Mogło być tak, jak zakładają angielscy śledczy. Jeśli tak było, to trudno mi sobie wyobrazić, co musiał kierowca tamtego samochodu tamtej nocy i później. Koszmar.

    Wrogowie Al-Fayeda - ktoś, kto chciałby się pozbyć mało znanego syna biznesmena albo tego biznesmena zastraszyć, musiałby być wyjątkowym pechowcem, żeby przy okazji zabić najsłynniejszą kobietę świata w wypadku, w sprawie którego będą prowadzili śledztwo obserwowane przez cały świat.

    Agnieszko, dziękuję Ci za kolejny (i ogromna szkoda, że ostatni) post z tej serii. To tak wielowątkowa sprawa, że opisanie tego wszystko jasno i rzeczowo z ujęciem wszystkich ważnych rzeczy to nie lada wyczyn. Jednak Ty tego dokonałaś! :) Dawno nie czekałam tak bardzo na kolejne notki. Fantastyczny post i fantastyczna seria. Raz jeszcze ogromne podziękowania :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż się zarumieniłam :) Baaardzo dziękuję za tyle miłych słów (i motywację do dalszej pracy nad tym blogiem :)).
      Zgadzam się z twoim zdaniem na temat tych teorii. Myślę, że ludzie zawsze w takich sytuacjach szukają spisków i tajemnic.

      Usuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia