wtorek, 17 marca 2020

Pałac Buckingham w obliczu koronawirusa


Dzisiaj Pałac Buckingham wydał oświadczenie, w którym poinformował o zmianach planów brytyjskiej rodziny królewskiej, związanych z epidemią koronawirusa. 

Czytamy w nim, że:


  • zaplanowane na ten tydzień spotkania królowej z premierem, dowódcą statku HMS Queen Elizabeth oraz biskupem Hereford odbędą się zgodnie z planem,
  • pojutrze, a więc tydzień wcześniej niż pierwotnie planowano, królowa przeniesie się do Zamku Windsor na przerwę wielkanocną i pozostanie tam tak długo, jak to będzie konieczne,
  • 9 kwietnia, czyli w Wielki Czwartek, nie odbędzie się tegoroczne nabożeństwo Royal Maundy, podczas którego królowa rozdaje tradycyjną jałmużnę osobom szczególnie zasłużonym dla społeczeństwa,
  • inwestytury zostaną przełożone na późniejsze terminy,
  • nie odbędą się tegoroczne majowe Garden Parties.

O decyzjach dotyczących innych uroczystości, takich jak chociażby Trooping the Colour, będziemy informowani na bieżąco.

Wszyscy wiemy, że koronawirus jest najbardziej niebezpieczny dla osób w zaawansowanym wieku, a Wielka Brytania zdecydowała się na inną niż większość państw strategię walki z tym zagrożeniem. Niemniej jednak premier Boris Johnson zaapelował wczoraj o większą rozwagę mieszkańców królestwa w kwestii niepotrzebnych podróży i spotkań towarzyskich. 

Sporo mówi się też o potrzebie obowiązkowej, 4-miesięcznej kwarantanny dla osób powyżej 70 roku życia. Warto pamiętać, że w tej grupie znajduje się nie tylko królowa, ale i jej bezpośredni następca, książę Walii. Poza nimi również księżna Kornwalii, książę i księżna Gloucester, książę i księżna Kentu, książę Michael z żoną oraz księżniczka Alexandra. Księżniczka Anna 70 lat skończy zaś w sierpniu. Do dyspozycji państwa w tej sytuacji pozostaliby więc właściwie tylko książę i księżna Cambridge oraz hrabia i hrabina Wessex. 

Co myślicie na temat działań Wielkiej Brytanii w sprawie koronawirusa? I o czym chcielibyście poczytać na blogu w tym trudnym czasie? Dajcie znać. 

22 komentarze:

  1. Anonimowy3/17/2020

    Trudno oceniać czy działania rządu brytyjskiego są słuszne-my patrzymy na to inaczej, bo u nas szybko wprowadzono procedury ograniczające życie społeczne (które sprowadza się teraz do spotkania sąsiadów w aptece,bądź w sklepie spożywczym).Brytyjczycy jeszcze nie przejmują się COV-19 tak bardzo i nie chcą rezygnować z dotychczasowej swobody, dlatego na ulicach Londynu jest wciąż pełno ludzi. Czy robią dobrze? Przykład włoski lub hiszpański mówi, że za chwilę i dla nich może być za późno. Natomiast Królowa to największy brytyjski skarb i w tej sytuacji powinna być chroniona najlepiej jak tylko można - podobnie jak następca tronu. Teraz można tylko głośno westchnąć " O jak dobrze byłoby gdyby był z nimi Harry!" Niestety jeżeli sytuacja nadal będzie się tak rozwijać, to Cambridges zostaną sami z wypełnianiem obowiązków reprezentacyjnych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy3/18/2020

      Jeszcze się okaże, że ich rozleniwianie się i przed ślubem i po, a także urlopy macierzyńskie itp. były jedyną okazją do odpoczynku, bo teraz może ich dopaść dużo pracy przez resztę życia... ;)

      PS Gdyby ktoś uważał, że się czepiam tego "rozleniwiana się", to mam tu na myśli lata, gdy książę w ciągu roku potrafił mieć ledwie kilkanaście "wyjść" na cały rok (przy czym wliczano do tego mecze polo).

      Usuń
    2. Myślę, że oni od samego początku byli świadomi, że z czasem będą mieli więcej obowiązków i że to jest czas, w którym mają okazję jeszcze trochę "odpocząć". Zwłaszcza, że w ich przypadku trudno mówić o perspektywie jakiejś emerytury.

      Usuń
    3. Anonimowy3/18/2020

      Nie zgadzam się z tym że William i jego żona "rozleniwiali" się. Jako przyszła para królewską dostali czas, żeby przede wszystkim dać go swoim dzieciom- nie zapomnijmy że królowa musiała z dnia na dzień zrezygnować z bycia matką na rzecz korony, co przez Karola i Annę było odbierane jako porzucenie. Dlatego też królowa dała im więcej "luzu", bo to oni i ich dzieci są przyszłością monarchii.Jak widać ten okres i dla nich się powoli kończy, więc nie martwcie się wszyscy ci, których tak bardzo martwi brak księstwa Cambridge w przestrzeni publicznej, niedługo będą pojawiać się dużo częściej- jednak czy to dobry znak? To będzie oznaczało tylko tyle, że królowa powoli kończy swe panowanie, książę Walii jest po prostu za stary żeby przyjąć na siebie gros jej obowiązków,a George, Charlotte i Louis częściej będą oglądać rodziców w telewizji.

      Usuń
    4. Anonimowy3/18/2020

      Anonimie ("Nie zgadzam się...), nikt się nie martwi brakiem Willa i Kate, bez obaw ;) ale to, że swego czasu się lenili, to nie opinia, a fakt potwierdzony wieloma statystykami i raportami ekspertów. Nie można tłumaczyć ich braku pracy chęcią poświęcenia się dzieciom, bo bardzo mała liczba wystąpień Williama miała miejsce już na długo przed jego ślubem. Jeżeli zdrowy 26-letni mężczyzna ma w całym roku kalendarzowym 13 wystąpień trwających nie więcej niż kilka godzin (i z czego część to mecze w polo), a dla porównania jego rodzice w tym samym wieku mieli odpowiednio po 300 i stokilkadziesiąt; i nawet prababcia będąca w tym samym wieku "tylko" żoną drugiego syna króla i żyjąca w innej epoce miała tych wystąpień dużo dużo więcej, no to liczby (już nie wspomnę o jakości) mówią same za siebie: William nigdy do pracowitych royalsów nie należał (Kate również - co także widoczne było przed jej ślubem). To żaden hejt, po prostu stwierdzenie faktu i żadne opinie tego nie zmienią.

      Mój wcześniejszy komentarz był pół żartem, pół serio - w końcu to prawdziwa ironia losu, że ludzie, którzy praktycznie do 40. roku życiu są trzymani pod kloszem, mogą na stare lata zostać obarczeni niewspółmierną liczbą obowiązków (obawiam się czy nie za dużą), praktycznie pozbawieni emerytury i do tego - po megxicie - pozostawieni sami sobie... I nie oznacza to, że mnie to raduje. Wręcz przeciwnie - uważam, że w Wielkiej Brytanii potrzebnych jest więcej członków rodziny królewskiej, bo widać, że pracy nie brakuje i pozostawienie tego wszystkiego na głowie Williama i Kate, a jednocześnie odejście Harry'ego i Meghan i odsuwanie Beatrice i Eugenii z mężami jest dość smutne...

      Usuń
    5. Anonimowy3/18/2020

      William był inaczej traktowany jeżeli chodzi o obciążenie go królewskim obowiązkami z wielu powodów- niejednokrotnie mówili o tym korespondenci prasowi-królowa postanowiła stopniowo wprowadzać go w kazus następcy tronu i osobiście nadzorowała jego "edukację" w tym zakresie. Czynniki które się na to nałożyły to przede wszystkim oddanie pola Karolowi, który jest wiecznym następcą- pałac chciał żeby to książę Walii odzyskał publiczną sympatię i zaufanie po serii katastrofalnych afer związanych z jego małżeństwem z Dianą - dlatego jego lubiany przez ludzi syn był w cieniu i "mniej pracował". Inna sprawa to też kryzys emocjonalny ( William nazwał to wprost jako rodzaj depresji) który przechodził przez wiele lat od śmierci matki. To dlatego królowa tak a nie inaczej rozdzielała obowiązki- tam nie ma czegoś takiego, że " nie chce mi się babciu, niech te szpitale odwiedzi ojciec ". Przydział obowiązków jest konkretny - nie można się od nich tak po prostu wymigać bez zgody szefowej ;), więc jeśli sama Królowa zaakceptowała taki stan rzeczy, to nie rozumiem dlaczego my mamy mieć o to pretensje :) W związku z COVID-19 działanie dworu będzie mocno ograniczone - w zależności od rozwoju sytuacji książę i księżna Cambridge będą teraz twarzą monarchii, podobnie jak w czasach II wojny pradziadkowie Williama. Wówczas rodzina królewska to były w zasadzie 4 osoby (z czego dwie nieletnie) i nic się przez to nie zawaliło( pamiętajmy że król wówczas stał na czele imperium brytyjskiego ).Co nie zmienia faktu że "oj przydałby się ktoś na przyczepkę" ;)

      Usuń
    6. Anonimowy3/18/2020

      "jeśli sama Królowa zaakceptowała taki stan rzeczy, to nie rozumiem dlaczego my mamy mieć o to pretensje" - królowa akceptowała też zdrady Karola, niestosowne zachowanie Filipa, skandale Andrzeja; skandaliczne doniesienia o gwałtach na służących były i są wyciszane, a z Paula Burrella (kamerdynera królowej, a potem Diany) zrobiono publicznie złodzieja, dopóki nie zapowiedział, że "co nieco" ujawni i nagle całą sprawę wyciszono. Wiem, że podaję tu drastyczne przypadki, ale punkt widzenia królowej często różni się od punktu widzenia zwykłych ludzi, dlatego dobrze, że społeczeństwo i media oceniają różne zachowania według własnych zasad moralnych. To dzięki temu na dworze doszło do wielu zmian, choć Elżbiecie się to nie podobało. Poza tym królowa to także babcia, więc nigdy nie będzie do końca obiektywna: William zawsze był dla Elżbiety ważny, a po śmierci Diany jeszcze bardziej. Natomiast co do Kate, jeśli dobrze kojarzę, to podobno królowa naprawdę nie była zadowolona z jej braku kariery zawodowej i działalności filantropijnej (chociaż tutaj to głównie nieoficjalnie doniesienia, więc mogą być błędne).

      "nie ma czegoś takiego, że nie chce mi się babciu" - oj zdziwilibyście się ostro :D O tym się oczywiście nie mówi, można co najwyżej poczytać w biografiach wydanych pośmiertnie. Royalsi to w końcu tacy sami ludzie, jak my. Im tak samo się nie chce. W młodym wieku kombinują, jak się wykręcić od lekcji (już Maria Antonia opanowała to do perfekcji), a w starszym wieku jak wymigać od poważnych obowiązków lub zamienić je na przyjemniejsze. Oczywiście znajdziemy osoby w pełni poświęcające się swojej działalności, ale wiele ma też założenie, jak wielu zwykłych "Kowalskich" - "odpękać swoje i pójść do domu". I właściwie nic dziwnego, nie każdego to rajcuje.

      Co do 4-osobowej rodziny królewskiej w czasie IIWŚ - to nieprawda. Owszem najbliższa rodzina Jerzego składała się z żony i 2 córek, jednak cała BRK była o wiele bardziej liczna. Oficjalne obowiązki (w tym zagraniczne podróże) wykonywali Henry i Alice Gloucesterowie, Marina z Kentu, Jerzy z Kentu (do 42 r.), księżniczka królewska Mary, a w latach 30. żyjący jeszcze potomkowie królowej Wiktorii. To dzięki tym osobom udało się ogarnąć wiele dziedzin, to dzięki nim nic się "nie zawaliło". Bez nich Jerzy VI i Elżbieta byliby zgubieni. Nawet dziś Elżbieta II opiera się na potomkach wspomnianych osób.

      Usuń
    7. Anonimowy3/18/2020

      Nie zgodzę się - nie bez przyczyny brytyjska monarchia jest określana jako "firma" - ponieważ każdy zna swoje miejsce w szeregu i wszyscy wiedzą kto jest szefem. Poza tym Burrell jako wiarygodnie źródło? Facet który twierdził że był najlepszym przyjacielem Diany i że to jemu się zwierzała przekazując największe tajemnice ( potem twierdził że byli kochankami), nie jest najlepszym przykładem do cytowania ( brytyjska prasa niejednokrotnie udowodniła mu kłamstwo i chęć manipulowania rodziną królewską dla własnego zysku). Nie twierdzę że skandale nie miały miejsca- owszem miały i były tuszowane w białych rękawiczkach,ale co zdrady księcia Filipa mają wspólne z Williamem? Moim zdaniem słusznie jego rola była wcześniej mniejsza - niedawno można było przeczytać że książę Karol "rozpłakał się z ulgi" kiedy jego starszy syn powiedział że nie chce teraz być królem bo wszystko ma swoją kolejność. William i Harry byli niezwykle lubiani i popularni(1000 razy bardziej niż ich sponiewierany przez prasę ojciec) dlatego nie musieli pracować na akceptację społeczną - Karol musiał, poza tym obaj mieli czas żeby skończyć szkoły (każdy według własnego uznania), przeżyć młodość i założyć rodzinę. Harry wysiadł z tego pociągu, ale jego brat musi przesuwać się w stronę kabiny motorniczego- i robi to w coraz szybszym tempie. Co do Kate - nie wierzę w to, że nagle królowa ma do niej pretensje że nie prowadziła przed ślubem działalności charytatywnej- ani Diana,ani tym bardziej Camilla( nie wspominając o królowej-matce) jej nie prowadziły więc dlaczego ona miałaby to robić? :) Teraz jest zaangażowana, obowiązkowa i zawsze godnie reprezentuje monarchię - bo to jest jej aktualna rola (poza byciem matką trójki dzieci- w tym następcy tronu). Gdyby królowa jej nie akceptowała,teraz Kate nie nosiłaby orderu przyznanego za zasługi na rzecz monarchii. Nowa sytuacja związana z COV-19 już wymusza zmiany w funkcjonowaniu rodziny królewskiej ( Beatrice zmienia ślubne plany), co spowoduje że teraz Cambridges będą na pierwszej linii i jedyną wspierająca opcją są tu Edward i Sophie (chociaż ona podobno z powodu choroby odwołała swoje ostatnie wyjścia) i niezmordowana Anna. Nikt nie był przygotowany na taką sytuację (chociaż to już kolejna taka niespodzianka dla królowej w tym roku) i pewnie sama Elżbieta II zadaje sobie pytanie, które powtarza wielu z nas : Czy 2020 rok można jakoś anulować?

      Usuń
    8. Anonimowy3/20/2020

      Pewnie, że przykłady nie mają wiele wspólnego z Williamem - zostały podane tylko po to, żeby pokazać, że to, że królowa coś toleruje, nie oznacza, że jest to dobre. Było to odniesienie do słów "jeśli sama Królowa zaakceptowała taki stan rzeczy, to nie rozumiem dlaczego my mamy mieć o to pretensje".
      Nie cytuję Burrella i absolutnie nie uważam go za wiarygodnego (gość jest skompromitowany), ale sytuacja, w której lokaj ma stanąć przed sądem, a po zasugerowaniu, że powie "to i owo", nagle zostaje uniewinniony, pokazuje, że dwór ma niemało do ukrycia. Wychodzi na to, że pierwszy z brzegu lokaj właściwie "zaszantażował" głowę państwa (i to z sukcesem).
      Jeśli chodzi o dzialalność charytatywna, to chodzilo tu bardziej o podejscie: "skoro Kate nie pracuje, to czemu chociaz się nie udziela w wolontariatach". Oceniasz Kate sprzed ślubu przez pryzmat jej obecnego (przyznaję - stosownego) zachowania, ale powinnaś to zrobić przez pryzmat tamtych czasow. Każdy, kto ogladal ok. 2007 r. zdjecia Kate latającej z imprezy na imprezę, wiedział, że była wtedy zerowym materiałem na przyszłą królową. Żadnego poczucia obowiazku, zwykła imprezowiczka i córka nowobogackich - takie robiła wrażenie. To stąd brały sie te kpiny z Kate i nazywanie jej "Waity Katie". Jej kolezanki robiły kariery, realizowały sie, a ona... czekała. Królowa miała więc pełne podstawy za nią nie przepadać - no bo tak na ludzki rozum: będąc obowiazkową królową, ktora racje stanu stawia ponad wszystko, jaki stosunek miałybyście do imprezowiczki, ktora mimo świetnego wykształcenia i dużych możliwości nie robi dosłownie nic? Na pewno nie chciałybyscie w tamtym momencie takiej Kate na ksieżną.
      Poza tym błędem jest porównywanie Diany do Kate. Diana jako arystokratka byla wymarzoną kandydatka na żonę dla ksiecia, nie musiala niczego nikomu udowadniac, tylko urodzic nastepcę (tylko albo aż). Natomiast Kate jako dziewczyna z ludu zawsze była postrzegana jako parweniuszka niegodna ksiecia, a taki wolontariat mógł jej pomóc w zdobyciu uznania dworu i pokazać, ze jest kimś wiecej niz bohaterką mediow plotkarskich (tak zrobiła Sofia w Szwecji). Co do orderu: Kate go dostała, ale w porównaniu z innymi członkiniami rodziny i tak dość późno, więc to też słaby dowód na uznanie ze strony królowej. Po latach Elżbieta pewnie docenia Kate i myślę, że to dobrze. W końcu księżna Cambridge nie tylko zapewniła następców, ale od wielu lat konsekwentnie unika też skandali (co w BRK jest wyjątkowo cenne), jednak nie oszukujmy się - na początku Kate nie cieszyła się względami królowej.
      Bez względu jednak na nasze opinie względem Kate i Williama jedno nie ulega wątpliwości - rodzina królewska to nie tylko para królewska i ich dzieci. To także kilkanaścioro kuzynów, dzięki którym to wszystko funkcjonowało w trakcie IIWŚ i funkcjonuje teraz za panowania Elżbiety II. Dlatego jeśli K&W mieliby w przyszłości zostać praktycznie tylko z Sophie&Edwardem na polu "bitwy", to wg mnie byłoby to straszne. Cała sieć filantropii jest w UK tak rozwinięta (o wiele bardziej niż w innych krajach), że gdyby teraz liczba aktywnych członków BRK miała ograniczyć się do kilku osób, to setki organizacji i inicjatyw zostałyby bez patrona, wsparcia i stanęłyby przed widmem bankructwa.

      Usuń
  2. Ta sytuacja tylko pokazała nam jeszcze raz, że niestety monarchia brytyjska sieć starzeje. Większość jej pracujących członków jest w wieku emerytalnym!
    Co do królowej powinna być jak najlepiej chroniona. Myślę, że ograniczenie w jej wizytach powinno już zostać wprowadzone wcześniej. Trudno będzie mi się pogodzić z brakiem Trooping the Colour, ale miejmy nadzieję, że do czerwca sytuacja z wirusem się unormuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy3/18/2020

      Noo aż boję się pomyśleć, co to będzie, gdy nagle królowa, Filip, Karol, Camilla, Kentowie, Gloucesterowie i inni zaczną od nas odchodzić w podobnym czasie (w końcu wielu z nich to rówieśnicy).

      Usuń
    2. Anonimowy3/18/2020

      Tak prawdę mówiąc dopiero sobie uświadomiłam, że to są ludzie w podeszłym wieku a różnie może teraz być. Co prawda już parę razy zwróciłam uwagę na to, że książę Karol strasznie jest czerwony czy że ma opuchnięte palce u dłoni, ale teraz dotarło do mnie że on i Camilla to już starsze osoby. Nie wspominając o królowej która w tym roku skończy 94 (!) lata a jej mąż 99.

      Usuń
    3. Czasem rzeczywiście się o tym zapomina...

      Usuń
    4. I ja o tym nie myślę, ale faktycznie może tak być, że zaczną odchodzić w podobnym czasie

      Usuń
  3. Anonimowy3/18/2020

    Zawsze mnie zastanawia sens takich apeli: "zaapelował wczoraj o większą rozwagę mieszkańców królestwa w kwestii niepotrzebnych podróży i spotkań towarzyskich".
    Mam wrażenie, że kto ma swój mózg, stosownie zareaguje na każdą sytuację. Natomiast komuś nieodpowiedzialnemu pewnie niestety żadne apele nie pomogą, nieważne jak fatalna byłaby sytuacja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy3/18/2020

      Czyli trzeba twardą ręką nakazać obywatelom pozostanie w domach (wychodzenie tylko w razie potrzeby). Ciekawa jestem jak dalej ta sytuacja sie rozwinie (nie tylko w UK ale również w innych państwach). To prawdziwy test dla polityków, ale także dla zwykłych obywateli (jak zachowują się w chwili kryzysu, nie tylko zdrowotnego, ale również gospodarczego, którego skutki będziemy odczuwać zapewne przez kilka lat).

      Usuń
    2. Oczywiście są narody, które słyną ze swojego zdyscyplinowania. Myślę, że najlepszym przykładem są tu Japończycy. Ale czy apele do Brytyjczyków dadzą radę? Nie wiem. Wydaje się, że rząd brytyjski jest jednak zdecydowany na próbę wypracowania tej "zbiorowej odporności". Tyle że 1) nie wiadomo czy wirus nie mutuje, 2) nie da się odizolować osób starszych w 100%, 3) czy system zdrowotny GB to wytrzyma? Mam wątpliwości.

      Usuń
    3. Anonimowy3/18/2020

      Też mam wątpliwości co do tego czy system zdrowotny UK wytrzyma. Po tym co dzieje się aktualnie we Włoszech jestem raczej sceptycznie nastawiona.

      Usuń
  4. Anonimowy3/18/2020

    Ja bym poczytała o nocach poślubnych w BRK..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy3/18/2020

      Ciekawy temat, ale nie wiem czy autorce (i komukolwiek) udałoby się zebrać wiarygodne dane. Pewnie zrobiłaby się z tego rubryka plotkarska. Chyba tylko o Jerzym IV i Karolinie wiadomo, że było fatalnie ;)

      Usuń
    2. Anonimowy3/18/2020

      moze cos o wspolzyciu w brk?

      Usuń
    3. Ciekawa propozycja :)

      Usuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia