czwartek, 23 stycznia 2020

Wady i zalety monarchii

Królowa Elżbieta II i jej następcy (photo by Ranald Mackechnie)

Jednym z głównych tematów, jakimi zajmują się aktualnie media nie tylko brytyjskie, ale i światowe, są Harry, Meghan oraz ich niechęć do pracy dla rodziny królewskiej. W nawiązaniu do tej sprawy pojawia się wiele głosów mówiących o tym, że instytucja monarchii jest reliktem przeszłości i powinna zupełnie zniknąć. Pomyślałam więc, że dobrze byłoby przeanalizować tę sprawę. Czy rzeczywiście tak jest? Jakie są wady monarchii i czy ma ona jakieś zalety? Przekonajmy się. 

To zło!
Muszę przyznać, że sama nie należę do wielkich zwolenników monarchii. Wiem, że wiele osób zakłada, że skoro piszę na taki temat, na jaki piszę, to jestem fanką Brytyjskiej Rodziny Królewskiej. To nieprawda. Nie mam nic przeciwko niej, większość jej członków darzę sympatią, a prawie wszystkim na ogół głęboko współczuję, natomiast piszę tego bloga, ponieważ ten temat mnie interesuje. Nie oznacza to wcale, że jestem zwolenniczką takiego ustroju. I z góry przepraszam za zbyt dosadne i wielkokalibrowe porównanie (chcę po prostu jasno pokazać o co mi chodzi), ale można interesować się historią II wojny światowej i wcale nie uważać, że jej wybuch był czymś fajnym.  

Embed from Getty Images

Monarchia z samej już swojej definicji jest ustrojem niesprawiedliwym społecznie. Jednym z podstawowych praw obowiązujących w dzisiejszym świecie jest fakt, że jesteśmy sobie równi. Albo przynajmniej powinniśmy być. Rodzimy się z pustą kartą i każdy z nas może zapisać się w historii jako np. głowa swojego kraju. Wobec tego istnienie dziedzicznego tronu jest czymś, co budzi w ludziach niechęć i sprzeciw. Oto istnieją osoby, które mają przywileje nadane im w związku z ich urodzeniem, a nie talentami, dokonaniami czy umiejętnościami. Co więcej, wypada się im kłaniać i poważać je, nawet wtedy, kiedy robią głupoty, a robią ich niemało. A jakby i tego było mało, trzeba ich jeszcze utrzymywać.

Akurat ten argument nie jest najbardziej istotny w przypadku monarchii, którą ja się zajmuję na co dzień, a więc brytyjskiej, ale jest to bolączka wielu innych państw. Łożą one na utrzymanie ludzi, o których wspomina się często w kontekście różnych skandali, a to było, jest i pewnie zawsze już będzie się wiązało z licznymi kontrowersjami. Stąd też tak wielki i słuszny nacisk na to, aby Harry i Meghan rozwiązali przede wszystkim sprawę finansowania swojego biura, ochrony, domu i wszystkiego innego. Między innymi z tego powodu Pałac Buckingham tak wyraźnie zaznaczał, że porzucenie przez nich królewskich obowiązków jest skomplikowaną sprawą. Zgodnie z polskim prawem np. sędziowie nie mogą dorabiać do swojej pensji w sposób inny niż poprzez działania naukowo-dydaktyczne, a i takiej możliwości ich zwierzchnik może im odmówić, jeśli z jakichś powodów uzna to za niewłaściwe. Swoje ograniczenia mają też inne zawody. Podobnie jest z przynależnością do rodziny królewskiej. Są rzeczy, których jej członkom po prostu nie wolno robić nie tylko w pracy, ale i poza nią. 

Embed from Getty Images

Zło, ale konieczne 
Monarchia parlamentarna, bo w zasadzie o takiej tu mówimy, ma też swoich fanów. Oczywiście nie wyklucza ona w zupełności czynnika demokratycznego, wszak monarcha pełni w takim modelu rządów jedynie funkcje reprezentacyjne. Wszystkie inne pozostają w rękach parlamentu wybieranego w wyborach powszechnych. Krajem rządzą więc ludzie, których obywatele sami wybrali i których, kiedy przyjdzie na to czas, mogą z ich urzędów odwołać. 

Z królem czy królową tak się nie da, chyba że zmieniając przy okazji cały ustrój. Ma to jednak pewne zalety. Istnieje ktoś, kto jednoczy naród, a więc nie jest związany z żadną partią i uosabia niejako całe państwo. Właśnie dlatego królowa Elżbieta nie może wyrażać poglądów na niemal żaden temat, czego wiele osób nie rozumie. Ma ona być głową całego narodu, a nie większości, która ją wybrała z racji jej poglądów i przekonań, jak to jest w przypadku prezydentów czy premierów. To niezwykle istotna sprawa i właściwie podstawa całego ustroju. Władca jest dla wszystkich.

Embed from Getty Images

Monarchia, przynajmniej ta brytyjska, jest też dość intratnym interesem i najzwyczajniej w świecie nie opłaca się jej likwidować chociażby ze względów ekonomicznych. Dochód uzyskiwany dzięki Brytyjskiej Rodzinie Królewskiej m.in. z turystyki, jest gigantyczny i znacznie przewyższa wkład podatników w jej utrzymanie. Komentarze o "pasożytach", których można się naczytać na różnych forach i portalach, są więc dość zabawne. Dla przykładu w 2018 roku państwo wypłaciło Brytyjskiej Rodzinie Królewskiej około 82 milionów funtów w postaci dorocznego grantu. Dwór zrewanżował się wygenerowaniem blisko 345 milionów funtów dla budżetu państwa. A to jedynie ta część, którą bezpośrednio zarobiła Firma. W końcu turyści, którzy przyjeżdżają na różne wydarzenia związane z Brytyjską Rodziną Królewską, muszą coś jeść i gdzieś spać, prawda? Kupują pamiątki, zwiedzają, jeżdżą metrem. A zarobki każdego przedsiębiorcy są opodatkowane. Szacuje się, że BRK co roku generuje około 1,5 miliarda funtów (!!) zysku dla brytyjskiej gospodarki. Nieprzekonanym przypomnę, że utrzymanie prezydentów i ich biur czy kancelarii też zwykle kosztuje bardzo dużo, a o podobnym zwrocie do państwowej kasy nie ma mowy. 

Innym argumentem monarchistów jest ciągłość. Głowie państwa zależy, aby kraj był w jak najlepszym stanie, a obywatele byli jak najbardziej zadowoleni. W końcu zostawi to wszystko nie komuś tam, kogo wybiorą jutro, za miesiąc lub za rok, ale własnemu dziecku. A przecież dla swoich dzieci chce się jak najlepiej. Z królami nie jest inaczej. Bałagan, którego narobią, będą sprzątać ich następcy. Zwolennicy monarchii, w której król ma faktyczną władzę, zaznaczają też często, że osoba, która nie bałaby się "zwolnienia" przez naród, dbałaby o państwo lepiej. Nie zostawiałaby trudnych reform swojemu następcy ze strachu przed gniewem ludu, tak jak robią to politycy wybierani na kadencje, przez co kraj w dłuższej perspektywie rozwijałby się szybciej i funkcjonował sprawniej. 

Embed from Getty Images

Ostatnim argumentem często przytaczanym przez zwolenników monarchii jest to, że wola większości nie zawsze jest najlepszym rozwiązaniem dla kraju. Bardzo dosadnie wyjaśnić nam to może nie kto inny, jak sam Winston Churchill.

Najlepszym argumentem przeciwko demokracji jest pięć minut rozmowy z przeciętnym wyborcą. 

Trzeba tu jednak pamiętać, że współczesne monarchie europejskie nie wykluczają demokracji w zupełności, a raczej są dla niej uzupełnieniem. Churchill jest zresztą autorem chyba najbardziej znanego cytatu poświęconemu temu tematowi.

Demokracja to najgorszy system, ale nie wymyślono do tej pory nic lepszego.

To, o co mi chodzi, wyjaśni nam wobec nieco lepiej inna osoba, a mianowicie laureat literackiej Nagrody Nobla, William Faulkner.

Nie należy przesadzać z demokracją. Nie chciałbym podróżować statkiem, którego kurs byłby określany głosowaniem załogi, przy czym kucharz i chłopiec okrętowy mieliby takie samo prawo głosu jak kapitan i sternik...". 

Przyznacie, że trudno się z tym nie zgodzić. A jakie jest wasze zdanie? Domyślam się, że większość z was jest jednak monarchistami. A może się mylę? Dajcie znać, bo bardzo mnie to interesuje :)

W temacie:
Jak będzie wyglądała monarchia przyszłości? (klik)

13 komentarzy:

  1. Oczywiście, że jestem monarchistką:)
    Monarchia była od zawsze, jest pierwotnym ustrojem ludzkości, naturalnym odruchem myślenia człowieka, że istnieje władca. Nie oszukujmy się w demokracji wcale nie ma równości w praktyce, istnieje hierarchia społeczna tyle, że zamiast arystokracji najczęściej wychowywanej jednak w jakiś wartościach, tradycji, poczuciu obowiązku mamy celebrytów - gwiazdki znane z tego, że są znane i polityków, którzy tylko dzielą i też nie mają wiele do zaprezentowania. Zresztą we współczesnym świecie monarchia koegzystuje z demokracją i wspomaga jej rozwój gospodarczy, nie mówiąc o funkcji monarchy, który jest dla wszystkich. Pozostałe argumenty już wyłuszczyłaś w notatce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Monarchia jako ustrój nawet nie jest czymś złym, tak naprawdę każdy niereżimowy sposób rządzania/panowania
    ma swoje wady i zalety, trzeba również pamiętać, że wszyscy jesteśmy tylko ludźmi równymi z różnorodnymi osobowościami i sytuacjami, ale pewnych standardowych zachowań powinniśmy wymagać od wszystkich sprawnych osób, patrząc na to co wyprawia się w Polsce to chciałabym, aby Polacy w naszych obecnych czasach mieli szansę skosztować monarchii, mieliśmy w swojej historii prawdziwych mężów stanu, czemu nie, zobaczylibyśmy co do polskiego narodu bardziej pasuje, ale to już temat na inny post, lubię czytać o monarchiach, lubię, kiedy sami opowiadają o historii swoich państw o biżuterii lub anegdoty, uwielbiam kiedy różne monarchie się spotykają, te bale, tiary, suknie - raz na jakiś czas można szaleć i się tym rozkoszować, przecież codziennie tego nie ma, a tak na serio, oni są na świeczniku, ale wyimaginowanym przez ludzi i prasę, nikt nie skupia się aż tak na ich działalności jak na ubraniach, fryzurach, dodatkach, gestach, hello to są zwyczajni ludzie, też mają prawo do swoich wyborów, do swojego życia, do swojej prywatności, to ludzie ich sztucznie idealizują i wymuszają nienaturalne zachowania, to jest chore, ludzie nie znają granic, śmieszą mnie paparazzi ze swoimi małymi rozumkami i słabą gonitwą za pieniędzmi i sensacją, dziś dziennikarstwo to nie dziennikarstwo, dziennikarze śledczy to jeszcze ostoja czasem prawdy, nie ma zasad, norm, prywaty, oznaki humanizmu są pokazywane w internecie jako miłe obrazki jak jakieś muzealne eksponaty, bo nie uświadczysz tego często na ulicy, powinno się wymagać od głowy/reprezentanta państwa kraju przykładu normalności, ale bez przesady, trzeba dać ludziom żyć i samemu żyć nie wadząc nikomu, no ale poprawność polityczna też potrafi nieźle namieszać w głowach, wolałabym, aby panował humanizm z zasadami takimi samymi dla wszystkich nawet tych na stołkach, a immunitety, prawo bycia ponad prawem to jakieś absurdy społeczne, i tak wszystko zależy od ludzi, są ludzie i ludziska, pieniądz i władza są wyznacznikami, a gdyby wszyscy mieli pieniędzy wystarczająco na życie a reszta należałaby do nas to może byłoby lepiej i żaden system społeczny nie byłby potrzebny oprócz nadzorującego nad porządkiem, nie wiadomo, pienieżnego stelażu Świata nie zmienimy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodzę się, że poziom dziennikarstwa jest w dzisiejszych czasach naprawdę niski. Oczywiście nie można generalizować, ale zmiany na niekorzyść są wyraźnie widoczne.

      Usuń
  3. Anonimowy1/23/2020

    Bardzo ciekawy post. Podziwiam, że często decydujesz się poruszyć bardziej "filozoficzne" aspekty monarchii, a nie tylko ograniczasz się do sprawozdań z wyjść czy ocen stylizacji. Oczywiście uwielbiam również te bardziej humorystyczne posty, jednak takie poważniejsze czyta mi się równie przyjemnie.

    Najbardziej spodobało mi się porównanie monarchii do statku (jakże proste, a równocześnie trafne), a także zestawienie zainteresowania monarchii z zainteresowaniem IIWŚ. Nie uznałam go wcale za przesadzonego, bo idealnie pokazuje, jak często osoby postronne spłycają nasze pasje, jeśli jest to coś niekonwencjonalnego.

    Proszę o jak najwięcej takich notek, ponieważ bardzo mało autorów królewskich blogów decyduje się na ujawnianie własnych poglądów względem zachowań niektórych członków rodzin królewskich, a jest to bardzo potrzebne moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za wszystkie te miłe słowa :)

      Usuń
  4. Anonimowy1/24/2020

    Podstawową i największą zaletą monarchii brytyjskiej jest sama królowa. To z jej powodu tłumy ludzi przychodzą pod ten słynny balkon i machają chorągiewkami śpiewając "Land of hope and glory". Daje im poczucie dumy i stabilności w czasach kiedy sytuacja polityczna jest niepewna (jak ja im tego zazdroszczę !). Na czele państwa nie stoi człowiek uwikłany w żadne interesy(partyjne bądź prywatne), ani ktoś kto reprezentuje głos tylko swoich wyborców i uważa go za jedyny słuszny. Brytyjczycy wiedzą, że królowa ich nigdy nie skompromituje (raczej to politycy z "demokratycznego" rozdania kompromitują się przed nią). Osobna kwestia to rodzina Jej Królewskiej Mości-odwieczna pożywka dla prasy. Paradoksalnie - gdyby królowa nie była królową jej rodzina pewnie funkcjonowałaby jak tysiące innych, bez urwanych relacji pomiędzy dziećmi a rodzicami-co było dla nich wielką krzywdą i zemściło się po latach. Jej potomkowie stali się wiodącym tematem dla mediów, ponieważ jako "królewskie dzieci" czuli się bezkarni - te wszystkie afery (Karol-Diana-Camilla, Sarah, Andrzej ...) pokazały że rodzina królewska jest po prostu dysfunkcyjna. Brak normalnych więzi rodzinnych zaowocował skandalami małżeńskimi (zdrady na lewo i prawo), obyczajowymi (randy-Andy)i finansowymi. Obecna sytuacja - tzw"megxit" pokazuje, że niestety nikt w tej Firmie nie uczy się na wcześniejszych błędach. Dlatego "poddani" królowej mogą czuć się zażenowani kiedy czytają, że jej wnuk nie chce już być księciem i ma dosyć tego kraju( generalnie babciu wyjeżdżam na inny kontynent, ale dowiesz się tego jutro z mediów!) i wtedy pojawia się myśl "Po co nam ten cały archaiczny grajdoł?". Ale nadal jest królowa - trwa niewzruszenie przez prawie 68 (sic!) lat na posterunku, bez względu na zmieniający się świat - niczym korona którą od czasu do czasu nosi. Podobnie jest w Danii - system do cna demokratyczny, jednak JKM Małgorzata jest dla Duńczyków symbolem patriotyzmu i stałości której tak brakuje w dzisiejszym świecie. I może dlatego monarchia konstytucyjna (jako system niedoskonały) jest jednym z lepszych rozwiązań ustrojowych. Dzisiaj w obliczu pędzącego świata ludzie potrzebują minimum stabilizacji - kogoś na kim zawsze można polegać - kogoś kogo można nazwać matką/ojcem narodu. Dlatego jest Elżbieta II, Małgorzata II, Harald, Karol Gustaw, Felipe, Wilhelm Aleksander (...) - wszyscy przejęli sztafetę poprzednich pokoleń bo jak wiemy z pewnego serialu "Korona musi przetrwać !" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy1/24/2020

      Ciekawa opinia, ale może ktoś wyjaśni, jaki sens ma wstawianie "sic" w tym miejscu?

      Usuń
  5. Anonimowy1/24/2020

    Ej jak myślicie, czy jest szansa na powrót monarchii w Polsce?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy1/24/2020

      Serio? Szkoda... Ale przecież jest tyle zamków w Polsce, więc król miał by gdzie mieszkac

      Usuń
    2. Anonimowy1/25/2020

      Tu nie chodzi o to,że nie miałby gdzie mieszkać :D Kłania się historia naszego kraju - ostatnim królem był Stanisław August Poniatowski, który był władcą elekcyjnym i zmarł bezpotomnie. Potem było 123 lata zaborów i trzy pokolenia kłaniały się cesarzom(Prus i Austrii) oraz carowi Rosji.Po odzyskaniu niepodległości był nawet pomysł żeby marszałka Piłsudskiego uczynić królem Polski, ale miał niewielu zwolenników (jak zresztą sam pomysł o przywróceniu w nowej Polsce monarchii). Staliśmy się republiką,a potem wiadomo -1939 1945 - czyli wojna i kolejny upadek państwowości. Po wojnie rządzili komuniści (którzy z nienawiści do burżuazji i systemu klasowego wymordowali własną rodzinę carską), więc było to wykluczone. Po 89 roku Polacy chcieli mieć ustrój na wzór amerykańskiego, czyli w pełni demokratyczny. Zatem jesteśmy krajem demokratycznym (przynajmniej w teorii), nie mamy żadnych przedstawicieli dawnych dynastii panujących -chociaż są teoretyczni pretendenci do polskiego tronu-więc nie ma na to żadnych szans.

      Usuń
    3. Anonimowy1/25/2020

      Przecież żyją Czartoryscy, Zamojscy, Potoccy(chyba), i oni mogli by być rodziną królewską...

      Usuń
    4. Anonimowy2/19/2020

      To nie są royalsi, a arystokraci. Zresztą często z nazwiskami splamionymi zdradą i podlizywaniem się zaborcom. Siła zachodnich rodzin królewskich polega m.in. na tradycji i zaufaniu. Tradycji u nas nie ma, a zaufania - np. Działalnością charytatywną - jak dotąd nikt nie zdobył. Obawiam się, że gdyby ktoś chciał zostać królem Polski, to tylko dla blichtru, sławy i bywania na salonach.

      Usuń

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia