piątek, 22 listopada 2019

Książę Andrzej wycofał się z pełnienia publicznych obowiązków


Książę Andrzej wydał oświadczenie, w którym zapowiedział wycofanie się z pełnienia obowiązków publicznych. Decyzja ta ma związek ze sprawą Jeffreya Epsteina, skazanego za pedofilię i oskarżonego o handel kobietami finansisty, który w sierpniu tego roku popełnił samobójstwo w więzieniu na Manhattanie, gdzie oczekiwał na swój proces. Księciu zarzuca się powiązania z szajką miliardera. 

Pewne jest, że młodszy syn królowej Elżbiety rzeczywiście utrzymywał jakiś rodzaj kontaktów z Epsteinem i to już po tym, jak ten zyskał status przestępcy seksualnego. Miał wielokrotnie być gościem w jego willi, a nawet brać udział w przyjęciach, na których działy się dantejskie sceny. Jedna z zamieszanych w sprawę kobiet, Virginia Roberts, utrzymuje, że będąc osobą nieletnią trzykrotnie uprawiała seks z księciem w zamian za pieniądze. Zeznała, że była seksualną niewolnicą Epsteina, któremu zdarzało się "wypożyczać" ją m.in. księciu. 

Embed from Getty Images

W wyniku tych doniesień i związanego z tym potężnego kryzysu wizerunkowego, książę Yorku zdecydował się na wywiad dla telewizji BBC, w którym kompletnie się pogrążył. Nie wyglądał ani na osobę skruszoną zaistniałą sytuacją, ani nawet na pewną tego, co mówi. Do znajomości z Virginią Roberts się nie przyznał, twierdząc, że jej nie pamięta. Istnieje jednak zdjęcie, na którym widnieją oboje i nic nie wskazuje na to, aby miał to być efekt fotomontażu. Media udowodniły mu również, że minął się z prawdą także w innych kwestiach. W sprawie wypowiedział się nawet były konsul brytyjski w Nowym Jorku, Thomas Harris, który zaprzeczył, aby wiedział cokolwiek na temat wizyty księcia w terminie, o którym ten wspominał w wywiadzie. 

To spowodowało, że specjaliści od wizerunku monarchii zmuszeni byli zareagować i zmusić księcia do usunięcia się w cień. Możemy bowiem spokojnie założyć, że nie była to jego własna decyzja, tak jak to zostało przekazane w komunikacie dla prasy. Trudno powiedzieć jak długo potrwa banicja księcia ani co dalej z jego projektami, szczególnie tym najważniejszym, czyli Pitch@Palace. Nie wiadomo też kto przejmie jego obowiązki, a przypomnieć należy, że w rodzinie królewskiej książę Andrzej zajmuje się przede wszystkim sprawami związanymi z biznesem.

Ojciec Beatrice i Eugenie oddał się do dyspozycji służbom wyjaśniającym sprawę Epsteina, co może też zapowiadać jego udział w głośnym procesie. Jeśli tak rzeczywiście będzie, jego publiczna nieobecność może być bardzo długa. 

A jakie jest wasze zdanie na temat tej sprawy? Widzieliście wywiad z księciem?

W tym temacie polecam również:
Ten drugi syn królowej (klik)

niedziela, 17 listopada 2019

The Crown: sezon 3


Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób - tak Lew Tołstoj rozpoczął jedno ze swoich najpopularniejszych dzieł, Annę Kareninę. Nie bez przyczyny te słowa przez wielu uważane są za najlepsze pierwsze zdanie w historii literatury. Uderza swoją prawdziwością i uniwersalnością. Można nim również podsumować trzeci sezon serialu The Crown. Trudno się bowiem zdecydować, któremu z członków rodziny królewskiej, widzianej na ekranie, współczuć najbardziej.

Embed from Getty Images

Przyzwyczajenie się do oglądania nowych twarzy zajmuje chwilę, ale kiedy już się z tym uporamy, pozostaje się tylko zachwycać. Nowi aktorzy niczym nie ustępują swoim poprzednikom. Kontynuują malowanie obrazu, który jest nam tak dobrze znany z dwóch pierwszych sezonów naprawdę rewelacyjnie i w tym samym duchu. Królowa Olivii Colman jest chłodna i nieporuszona, książę Filip Tobiasa Menziesa wiecznie niespełniony, księżniczka Małgorzata Heleny Bonham Carter wręcz boleśnie zrezygnowana, a książę Karol Josha O'Connora zagubiony. Wszyscy zaś oni razem wzięci niewyobrażalnie samotni i nieszczęśliwi. Trzeci sezon The Crown jeszcze wyraźniej niż dwa poprzednie pokazuje nam, że bycie członkiem Brytyjskiej Rodziny Królewskiej to ostatnie, czego rozsądny człowiek mógłby sobie życzyć. 

Podróżujemy z bohaterami przez trudne lata 60. i 70. XX wieku. Jesteśmy świadkami katastrofy w Aberfan, inwestytury księcia Karola w Walii czy lądowania na księżycu. Widzimy z jakimi problemami zmagała się Wielka Brytania i ludzie, którzy nią wówczas rządzili. A wszystko to ukazuje się nam z punktu widzenia poszczególnych jednostek, co daje szansę, aby przekonać się, jak bardzo punkt widzenia zależy od punktu patrzenia. Jeśli dodamy do tego jak zwykle trafioną, choć może nie tak porywającą jak w poprzednich sezonach ścieżkę dźwiękową oraz niezaprzeczalny talent twórców do tworzenia naprawdę mocnych "momentów" na ekranie, często bez użycia żadnych słów, wtedy wiemy, za co tak naprawdę płacimy Netflixowi.  

Embed from Getty Images

Bohaterowie wykreowani w The Crown są do bólu ludzcy. Twórcy próbują wyjaśnić nam m.in. złożoność charakteru i motywy postępowania księcia Karola, którego przecież wielu Brytyjczyków nie lubi. Widzimy też królową, która niemal bez przerwy zmaga się z dylematami przerastającymi większość ludzi. Dowiadujemy się, jakie życie chciałaby prowadzić, ale w dramatycznej postaci księcia Windsoru dostrzegamy też, co się dzieje z tymi, którzy nie potrafią przyjąć tego, co zsyła im okrutny niekiedy los. Z kolei w osobie rewelacyjnie zagranego księcia Filipa, mojego odwiecznego faworyta, widzimy kompletnie nieudaną próbę połączenie jednego i drugiego - obowiązku i walki o własne "ja". Współczucie - oto słowo, które nasuwa się po obejrzeniu kolejnej odsłony dzieła Petera Morgana. Pojawiało się też w refleksjach poświęconych dwóm poprzednim sezonom, ale w przypadku tego wybrzmiewa szczególnie głośno i wyraźnie.

A jakie są wasze wrażenia po obejrzeniu trzeciego sezonu The Crown? Widzieliście go już? 

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia