wtorek, 22 października 2019

Jak będzie wyglądała monarchia przyszłości?


Sporym echem odbiła się ostatnio decyzja króla Szwecji, aby pozbawić pięcioro spośród siedmiorga swoich wnucząt tytułów Ich Królewskich Wysokości. Dzieciom odebrano apanaże, a co za tym idzie, zwolniono ich z pełnienia oficjalnych obowiązków, jakie zwykle łączą się z przynależnością do rodziny królewskiej. Dzięki temu małe książęta będą miały w przyszłości większą swobodę przy wyborze np. kariery, a co ważniejsze z punktu widzenia szwedzkiej monarchii, zmniejszy się grono osób, które oficjalnie mają prawo i obowiązek reprezentować kraj oraz jego interesy. Bardzo wąska jest też grupa osób należących np. do Domu Królewskiego Norwegii. Zalicza się do niej właściwie tylko pierwsza linia, a więc monarcha i jego bezpośredni następcy. A co z Wielką Brytanią?

Mniej znaczy więcej

Tu, wbrew pozorom, sprawa zmierza w bardzo podobnym kierunku. Nie jest tajemnicą, że świadomy coraz trudniejszej sytuacji monarchii książę Karol, dąży do ograniczenia liczby osób noszących tytuły nie tylko Ich Królewskich Wysokości, ale książąt i księżniczek w ogóle. Wiemy, że dzieci hrabiego i hrabiny Wessex nie mają tytułów królewskich, mimo że są wnukami królowej. Oficjalnie jest to wynik decyzji ich rodziców, natomiast o ile nie neguję chęci Edwarda i Sophie do pozbawienia swoich pociech tego brzemienia, o tyle trudno mi uwierzyć, że to jedyny powód, dla którego James i Louise nie są książętami. 

Sprawdzianem dla tej teorii były narodziny dziecka Harry'ego, które też kiedyś będzie wnukiem monarchy, a mimo to tytułu królewskiego nie dostało. I znowu - nie wiem czy Harry i Meghan sobie go życzyli czy też nie, ale uważam, że akurat w tej sprawie to nie ich zdanie było decydujące. W każdym razie jasno widać, wizja jakiej monarchii maluje się przed nami. W tej chwili jedynymi osobami, które noszą tytuły królewskie nie będąc dziećmi aktualnego lub przyszłego monarchy (albo ich małżonkami) i mają mniej niż siedemdziesiąt lat, są księżniczki Beatrice i Eugenie. Dlaczego? Urodziły się kolejno w 1988 i 1990 roku, kiedy pozycja monarchii była silniejsza, królowa młodsza, a ich ojciec, książę Andrzej, bardziej wpływowy. Podejrzewam więc, że trzydzieści lat temu po prostu nie było jeszcze planu ograniczenia liczby oficjalnych członków Brytyjskiej Rodziny Królewskiej. 

Kompromis na wagę istnienia

Nie jest zresztą tajemnicą, że książę Andrzej nie należy do zwolenników planu swojego starszego brata. Zacięcie walczył i wciąż walczy o wyższą pozycję swoich córek na dworze królewskim. Mówi się, że optował za przyznaniem im apanaży oraz zatrudnieniem ich na pełny etat w "firmie". Rzeczywistość pokazała jednak, że nie jest to konieczne. BRK jest stosunkowo liczna, a wraz z upływem czasu do osób wykonujących królewskie obowiązki dołączy najmłodsze pokolenie, czyli George, Charlotte i Louis. Najstarsi royalsi są już właściwie na częściowej emeryturze, a jedyną osobą, która mogłyby do nich w perspektywie najbliższych lat dołączyć, jest księżniczka Anna. Znając jednak jej charakter, jest to bardziej wątpliwe niż pewne. Karol i Camilla, z racji zajmowanej przez siebie pozycji, zwyczajnie nie mają takiej możliwości. 

Skąd takie zmiany? Monarchia, nawet taka, która nie daje jej przedstawicielom żadnej realnej władzy, jest ustrojem uznawanym za niesprawiedliwy społecznie. Przyznaje bowiem pozycję i przywileje nie według zasług, a w związku z urodzeniem. W dobie, w której wartości takie jak równość są niezwykle cenione, jej istnienie jest bardzo kontrowersyjne. Monarchy nie można sobie wybrać ani go usunąć, trzeba go natomiast poważać i utrzymywać wraz z całą rodziną i dworem. Trudno się dziwić, że cała armia ludzi, którym w dzisiejszych czasach wciąż należy się kłaniać bez żadnego sensownego powodu, drażni wiele osób, uważających taki ustrój za relikt słusznie minionej przeszłości. 

A jakie jest wasze zdanie na ten temat? Uważacie, że liczba Ich Królewskich Wysokości powinna być sukcesywnie ograniczana? 

W tym temacie polecam również:
Jakie tytuły będzie nosiło dziecko Harry'ego i Meghan? (klik)
Ten drugi syn królowej (klik)

poniedziałek, 7 października 2019

Historia znajomości księżniczki Beatrice z Edo


Zaręczyny księżniczki Beatrice z Edoardo Mapelli Mozzim stały się faktem, dlatego pomyślałam, że dobrze byłoby prześledzić historię ich dotychczasowej znajomości z punktu widzenia oka kamery. O tym kim jest przyszły zięć księcia Andrzeja, pisałam już w tym wpisie (klik) i żeby się nie powtarzać, właśnie do niego odsyłam wszystkich zainteresowanych samą osobą pana młodego. Wspominałam tam, że Beatrice i Edo zaczęli się spotykać wczesną jesienią ubiegłego roku, ale że znają się już od jakiegoś czasu. I to prawda. Nie jest tajemnicą, że książę Andrzej przyjaźnił się ze zmarłym w 2011 roku ojczymem Edo, Christopherem Shale. Księżniczka uczestniczyła nawet w pogrzebie mężczyzny. Pewnie niewiele osób mogło wtedy przypuszczać, że jego rodzina ma szansę zapisać się w kronikach Brytyjskiej Rodziny Królewskiej w jeszcze inny sposób, a tymczasem wygląda na to, że tak właśnie się stanie, i to już wkrótce. 

W listopadzie 2018 roku tabloidy zorientowały się, że między Beatrice i Edo może być coś więcej niż tylko wieloletnia przyjaźń. To własnie wtedy pojawiły się pierwsze doniesienia o ich domniemanym związku. Jak zwykle bywa w podobnych sytuacjach, jedni w tę relację powątpiewali, inni jej przyklaskiwali, ale niemal wszyscy przypominali, że Edo ma syna i nie do końca jasny status związku z jego matką. Pisano nawet, że Dara Huang jest jego żoną, w co pisząca te słowa oficjalnie powątpiewała we wspomnianym wcześniej wpisie i wygląda na to, że wyjątkowo miała rację. Jakby jednak nie było, na przełomie grudnia i stycznia pojawiły się pierwsze wykonane przez paparazzi zdjęcia, które raczej nie pozostawiały pola do domysłów i ostatecznie potwierdzały, że Beatrice i Edo rzeczywiście są parą. 

W marcu 2019 roku księżniczka i jej chłopak po raz pierwszy oficjalnie pokazali się razem. Stało się to na gali organizowanej przez National Portrait Gallery w Londynie.

Embed from Getty Images

Trzy dni później Beatrice i Edo sfotografowano, kiedy opuszczali 34 restaurant w dzielnicy Mayfair, a pod koniec miesiąca widziano ich także w Nowym Jorku. W kwietniu Mapelli Mozzi towarzyszył rodzinie z Yorku na Grand Prix F1 na torze w Bahrajnie, a 18 maja wziął również udział w ślubie kuzynki Beatrice, Gabrielli Windsor (córki księcia Michała z Kentu) i Thomasa Kingstona. 

Embed from Getty Images
Embed from Getty Images

Kilka dni później para po raz kolejny pokazała się razem. 22 maja, wspólnie z księżniczką Eugenie, wzięli udział w spotkaniu zorganizowanym przez Elephant Family.

Embed from Getty Images


W czerwcu Beatrice zabrała swojego chłopaka na kolację z siostrą, księżniczką Eugenie i jej mężem, Jackiem Brooksbankiem, a nieco później w tym miesiącu na event związany z flagowym projektem jej ojca, księcia Andrzeja, którym jest oczywiście Pitch@Palace. 

Embed from Getty Images
Embed from Getty Images

W lipcu odwiedzili razem londyńską restaurację Annabel's oraz wzięli udział w wystawie zorganizowanej przez Lenny'ego Kravitza i producenta szampana Dom Perignon.  


Embed from Getty Images 
Embed from Getty Images

A we wrześniu... no cóż, doczekaliśmy się informacji o ich zaręczynach, o których pisałam tutaj (klik). 

Embed from Getty Images 

Wiemy już też, że ślub odbędzie się w przyszłym roku. Typujecie jakiś miesiąc? Dajcie znać. Ja stawiam na późną wiosnę - kwiecień lub maj. 

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia